Białecki Stanisław (1925-2011)

Urodzony dn.  01.04.1925 w Retkowie powiat Szubin
Zmarł dn. 08.11.2011 w Koninie
żył lat: 86
 
profesja:
 
architekt
 
osiągnięcia / pełnione funkcje:
 
kierownik budów
 
historia życia:

Urodził się w warunkach niemal takich, jak w stajence. Jego rodzice wyjechali za chlebem do Retkowa powiat Szubin. Stasiek przyszedł na świat 1 kwietnia 1925 roku w baraku dla robotników sezonowych. Śnieg jeszcze sypał, a akuszerkę trzeba było przywieźć saniami, a wymawiała się "czy to prima aprilis?". Rodzice ciężko pracowali "na pańskim", a Stasiek całymi dniami sam płakał na łóżku.


Jako najstarszy syn towarzyszył rodzicom w ich drodze
życiowej, opiekował się kolejnymi siostrami i braćmi, z których przeżyło oprócz niego troje. Pomagał w gospodarstwie. Po licznych perypetiach jego rodzice wrócili na Klonowę, gdzie na Ostrówku "na swoim" zbudowali chałupę. Stasiek poszedł do szkoły w Łuczywnie. Był zdolnym uczniem. Lubił rysować, a gdy nauczył się czytać, pochłaniał książki jedna za drugą. Został posłany do 7. klasy do gimnazjum w Sompolnie. Skończył je z wyróżnieniem, o co starał się pilnie, gdyż zdolni uczniowie płacili 6 zł czesnego zamiast 12 zł, a rodzicom nie przelewało się. Po odebraniu świadectwa w 1939 r. pojechał z ojcem na Parcewo (wieś Pomarzany powiat Gniezno), dokąd przenieśli się rodzice. Na pustym polu poczęli budować od nowa domostwo. Okupację przeżył niemal cudem, po odejściu Niemców pomagał rodzicom na gospodarstwie, choć ciągnęło go do książek.

W 1947 roku zdecydował się opuścić rodzinę i zdobyć wykształcenie. Ukończył przyspieszone liceum w Poznaniu i dostał się na architekturę w Warszawie. Utrzymywał się z własnej pracy, udzielał korepetycji, a prócz tego otrzymywał stypendium. W 1950 roku w Poznaniu poznał Krystynę Waligórównę. W 1951 roku wzięli ślub i przeżyli razem 60 lat. 5 sierpnia 2011 roku świętowali jubileusz w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbe w Koninie.


Studia ukończył z pomocą młodej żony, już pracującej nauczycielki. Jako świeżo upieczony inżynier architekt w 1954 roku dostał nakaz pracy na ziemiach zachodnich. Pracę mógł otrzymać w Warszawie, ale zgodnie z dyktatem prof. Paniewskiego, że inżynier budowlany rodzi się w pracy w terenie, przyjął nakaz pracy i ze względu na rodziców z obu stron zamieszkał w Wielkopolsce.


Pracował jako kierownik budów w Międzyrzeczu, w Pile, Wałczu i w Trzciance. Nieobca była mu deska kreślarska i prace projektowe. Budynki wzniesione pod jego kierownictwem
stoją do dzisiaj. Rodzinie zapewnił dobre warunki, szanował żonę, razem wychowali syna i córkę. Troszczył się o rodziców swoich i żony, a po ich śmierci o ich groby.

Nerwowe zajęcie kierownika budowy spowodowało u niego
chorobę serca. Po dwóch zawałach przyznano mu rentę inwalidzką. Musiał zmienić tryb życia na spokojniejszy. Realizował się jako działkowicz i w pracach w drewnie. Sam zbudował altany na ogrodzie w Trzciance, a później w Koninie, dokąd przenieśli się wraz z żoną w 1998 r. Poświęcił sporo czasu na szukanie korzeni rodzinnych. Swoją miłość do rodziny, szacunek dla rodziców i mądrość życiową zawarł w księgach "Rodziców życie zwyczajne w XX wieku" i "Ocalone wspomnienia po rodzicach". Potrafił malować, rzeźbić i zachęcał do tego syna, córkę, a później wnuki. Radością dla niego były narodziny prawnuka. 4 listopada 2010 roku przeżył wylew i udar. Trudy rekonwalescencji podjął wraz z żoną. Udało mu się przeżyć szczęśliwie jeszcze rok. Do końca zachował jasność umysłu, a opowiadane niekiedy anegdoty wzbudzały podziw u wnuków.

Bóg pozwolił mu wychodzić szczęśliwie z wielu życiowych
opresji. W końcu ciało powoli odmawiało posłuszeństwa. Na dzieła swoich rąk już tylko patrzył, czasami brał pióro do ręki, by zapisać myśl przelotną. Zakończył pracowite życie w Bogu, pozostawiając żonę, dzieci i wnuki z rodzinami.
 
osoby powiązane: Krystyna z Waligórów Białecka (żona), Wanda z Białeckich Gruszczyńska (córka)

lokalizacja mogiły: D4
źródła informacji:  korespondencja Wanda z Białeckich Gruszczyńska